KRAINY ZAPOMNIANE
Ogromna wieża piętrzyła się przede mną.Pokryta bujną zieloną roślinnością
błyszczącą w promieniach słońca tak mocno że musiałem opuścić wzrok.
Uroniłem łzę,gdy zdałem sobie sprawę co muszę zrobić....
Ja nie chciałem,ale taki miałem obowiązek,nic nie mogłem na to poradzić.
Padłem na ziemię i gorzko zapłakałem.
Po chwili się uspokoiłem.
Nie mogłem płakać,nie mogłem czuć,nie miałem prawa.
Z obojętnym wyrazem twarzy podniosłem się i zrobiłem to co miałem zrobić,
chociaż później strasznie tego żałowałem.
Na wieży pojawiło się kilka niebieskich płomieni,
już po kilku minutach kamienie zaczęły się topić.
Chwilę później wieża runęła na mnie.
Zmiażdżyła mi głowę i rękę.Nic sobie z tego nie zrobiłem,czułem tylko
ból.Wstałem popatrzyłem chwilę na ruiny i znów zapłakałem.
Chciałem umrzeć.
Dlaczego nie mogłem zginąć?
Dlaczego nie mogłem się zestarzeć?
Dlaczego nie mogę mieć rodziny?
Na te pytania nie znałem odpowiedzi.
Rany znów się zregenerowały tak jak zawsze,jakby nigdy nic się nie stało.
Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę że jakaś elfka patrzyła na mnie.
Miała długie złociste włosy niczym pszenica,zielone małe oczy,niewielkie usta,duże spiczaste uszy.Jednym zdaniem była po prostu piękna jak elfka.
-Witaj człowieku-powiedziała- i zrobiła krok w moją stronę.
Popatrzyłem na nią nie widzącym wzrokiem jakbym nie widział jej urody.
-Witaj pani - uśmiechnąłem się ukrywając targające mną uczucia.
-Co cię sprowadza w te strony-zapytała-Ludzie rzadko odwiedzają
las Drimlin twierdzą że jest opuszczony,jakby uleciało z niego życie,
ptaki już nie śpiewają tak jak dawniej.Mimo że jest tu pięknie i tajemniczo.
-Śmierć.
-Smierć?
-Szukam śmierci.
-Szukasz śmierci-popatrzyła na mnie inteligentnie,jakby wszystko o mnie
wiedziała,kim jestem,gdzie się urodziłem,jakby rozumiała mnie i współczuła.
-Szukam i cokolwiek nie zrobię nie mogę jej znaleźć,tyle istot na świecie
umiera a ja nie mogę.
-Dlaczego?- spytała z groźbą w głosie.
-Przez Edan
-Edan!-krzyknęła tak jak każdy ,gdy to mówiłem i oddaliła się ode mnie
nerwowo,niepewnie.
-Tak Edan,pustka,nicość,-czułem że wyrobiła już sobie o mnie zdanie.
-Za co?-spytała dziwnie spokojnie
-Za utraconą miłość.
-Miłość.Było warto?
-Nie nie było.
-To czemu?
-Myślałem że gra była warta świeczki.
-Nie udało się co?
-Tak.Nie udało się.
Zmieniłem temat bo nie chciałem wracać do przeszłości.
-Jest w pobliżu jakaś wioska?
- Kriach Aden.Pięć mil na północ stąd.
-Dzięki zgłodniałem pójdę już.
-Mogę iść z tobą.
-Po co?
-Mieszkam tam.
-Ale dlaczego chcesz ze mną iść?
-Szczerze?-spytała
-Szczerze.
-Ja też skorzystałam z usług Edan.
-Co!?-porządnie mnie zaskoczyła.
-Utracona miłość.
Wiem że tekst nie jest idealny,ale trening czyni mistrza,
chciałem prosić was o sugestie co mogę zmienić co jest nie fajne,
może cie też ocenić.
PS:Mam 14 lat.