Heja, tu będę zamieszczał tak jak w temacie, moją "twórczość literacką".
Moja pierwsza creepypasta:
Był mniej więcej środek lata. Wszyscy moi koledzy grali w gry komputerowe typu League of Legends. Znudzony postanowiłem pójść pograć w piłkę. Jednak ponieważ tylko ja byłem za tym pomysłem postanowiłem udać się do kina. Miałem ochotę się przestraszyć. Na moje nieszczęście był tylko jakiś horror, który dostał w recenzji w internecie 5/10. Wszystko przez "Dzień romansów". Tak czy siak kupiłem bilet i oczywiście popcorn z colą. Nie wiem czemu ale zawsze mnie coś ciągnie by chrupać ewolucję kukurydzy i popijać gazowaną wodę z ogromem cukru podczas filmu w kinie. Usiadłem co ciekawe na samym dole w środkowym rzędzie . Ze względu na słabą ocenę i upalny dzień mało ludzi przyszło na seans i usiadło akurat za mną, niektórzy wyżej. Inni niżej... Film miał się właśnie zacząć, gdy do sali wszedł dziwny mężczyzna. Co go wyróżniało? Z pewnością brak popcornu i... Makabryczna twarz. Nie żeby wyglądał jak po wypadku ale z pewnością jakby dopiero co wyszedł z psychiatryka. Jego oczy... Przeszywał mnie wzrokiem. I ten jego uśmieszek - równie potworny. Usiadł dokładnie za mną, dokładnie! Myślałem, że zaraz mi wbije nóż w plecy. Ale nie... W sumie wyczekał prawie do końca filmu. Jak sądziłem, film nie był za straszny. Ale dziewczyny piszczały jak to mają w zwyczaju. Jedyne co było straszne to chichot mężczyzny będącego za mną. I nagle światła zgasły, a film się wyłączył. Wszyscy na sali w tym też ja z pewnością myśleli że się zaraz zesra... znaczy popuści w bieliznę... Co ciekawe mężczyzna przestał chichotać, gdy film się zatrzymał. Może się przestraszył? Nie...
Komunikat... Zaraz wszystko naprawią. W jednej chwili ekran się zaświecił a na nim przerażająca twarz. Wszystkie jęki ucichły. Widziałem już tą twarz. To twarz tego człowieka za mną. Znowu zaczął chichotać. Usłyszałem jak odchodzi. Kierował się do wyjścia. Odwróciłem się. Cała sala zmasakrowana. Wszędzie krew i ludzkie ciała. Spojrzałem na mężczyznę. Odwrócił się do mnie i pokazał jeszcze raz swoją twarz. Spojrzałem na swoje ręce. Trzymałem w nich nóż. Był cały zakrwawiony. Ja także byłem we krwi. Zemdlałem...
Obudził mnie funkcjonariusz. Zostałem zatrzymany. Sąd dał mi wyrok 25 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na... Już nie pamiętam ile. Nie dostałem dożywocia, gdyż nie było dostatecznych dowodów. Te lata mijały bardzo powoli. Codziennie starałem wybić sobie z głowy tamten dzień. Czasami sądziłem, że to moja wina. Ale nie była moja. To ten mężczyzna. No właśnie. Pewnej nocy odwiedził mnie. Stanąłem jak rażony piorunem. Podszedł do mnie wbijając swoje oczy w moje. Wyglądał tak samo,a siedziałem już jakieś 20 lat. Wyszeptał nagle: "I jak się podobał film?". Po tym wydarzeniu nigdy już nie mogłem zasnąć. Bóg chciał bym przeżył lata więzienia, więc w końcu wyszedłem. Ustatkowałem się i zacząłem nowe życie. Pewnego razu postanowiłem sprawdzić tamten film jeszcze raz. Recenzja była negatywna. Podobno po incydencie wtedy w kinie nigdzie już nie można było go obejrzeć.
Dziś mam już 56 lat i piękną żonę. Już nigdy więcej nie byłem w kinie, a na pewno nie na horrorze. A tu mała informacja: Ten film krąży gdzieś w internecie. Dodatkowo jego grafika - wśród niej jest twarz tego mężczyzny. Dowiedziałem się, że był to zaginiony brat Billa z filmu. Podobno film nie kończy się. Twarz tego mężczyzny jest ostatnim co można zobaczyć. Teraz gdy to czytasz ja już pewnie nie żyję. Wiedz, że jeśli będziesz chciał się coś dowiedzieć o tym filmie ja będę obok ciebie i chętnie pomogę. Nawet teraz gdy to czytasz czy słuchasz jestem blisko. Proszę pomóż mi mieć spokój duszy.
Film nazywa się: I'D'Bill
Tak to moja pierwsza. Chciałem sprawdzić, jak będzie mi się pisało takie rzeczy :)