@X-Tech
Chcesz wyzwań? Bez zapisów w dowolnym miejscu? Proszę. Tu masz akurat jedno.
Powstrzymaj chaotyczne pożądania Discorda
Sam w to w ostatnim czasie grałem. Co prawda, nie jest to zrobione w RPG Makerze, tylko w Game Makerze, ale wydaje mi sie, że jest dla ciebie dość trudne. Szczególnie, jak już pokonasz te kuce.
Co do tematu, to w wielu grach występują mapy, za pomocą których gracz może zobaczyć, jak daleko od najbliższego punktu misji się znajduje. I jeśli widzi, że się zbliża, może wtedy skorzystać z zapisu.
X-Tech jest chory na mózg. Wydaje mu się, że gracze powinni być bogami, którzy przejdą każdą grę bez utraty nawet jednego punktu życia. A tak się nie zawsze da. Na przykład amerykańskie "Akumajou Densetsu". Nawet tego nie tykam z powodu tego zegara. Dość się napatrzyłem, jak starszy brat w "Super Mario Bros. 1" ginął tylko dlatego, że czas mu się skończył. "Jackie Chan's Action Kung-Fu" grałem już na emulatorze. Tam nie ma możliwości zapisu gry. Nie ma nawet haseł. Przeszedłem tę grę, ponieważ przed każdym ruszeniem sie dalej, jak wiedziałem, że będzie szef, zapisywałem grę, gdy nic sie nie działo, i jak zginąłem, to po prostu wczytywałem. Może i rzeczywiście są ludzie, którzy potrafią to przejść, nie ginąc nawet jeden raz, ale ja do nich nie należę. Poza tym, w "Jakie Chan", jak zginiesz przy którymś z trzech smoków, w walce z księciem, czy w starciu z gigantycznym pająkiem, to znowu będziesz musiał przechodzić to wszystko od nowa. Kontynuacja nie przeniesie cię na początek walki z pająkiem.
I sam jesteś cheater, X-Tech.
Załóżmy, że grał byś w "Chrono Trigger" i dotarłbyś do punktu zapisu, za którym znajduje się bardzo długa i kręta droga do następnego punktu zapisu. I już przeszedłeś tę drogę tak daleko, że już tylko jedna prosta dzieli cię od punktu zapisu, gdzie możesz sobie zapisać grę. Masz ruszyć w jego stronę i nagle... BUM!!!! Nie ma prądu. Po chwili znów jest. Uruchamiasz grę, wczytujesz ją i co? Musisz przechodzić te same irytujące fragmenty jeszcze raz, bo przez tę zakichaną awarię prądu nie byłeś wstanie zapisać, że już udało ci się przejść te irytujące momenty. Jeden raz to można przeżyć, ale jeśli to się dzieje bez przerwy, to w końcu nawet ciekawe wyzwanie jest nudne, jak flaki z olejem. Bo ile można jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz,... nudne, prawda?... i jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz przechodzić jedno i to samo miejsce tylko dlatego, że dopływ prądu nie dopisuje.
I akurat znam TEN temat. Chodzi tu o zapisy gier. Jeśli szukasz boga, który przejdzie "Akumajou Densetsu", nie tracąc nawet jednego punktu życia, wątpię, żebyś go znalazł. Nawet gracze, którzy przechodzą to, nie ginąc (i nie potrzebują zapisów, ani haseł), dają się uderzyć głowie meduzy, szkieletowi, czy wężowi.
Twoje podejście do tego tematu jest tak mocno rozświetlone, że aż zaślepione. Uważaj, żebyś za długo w tym świetle nie przebywał, bo inaczej oślepniesz całkowicie, a już i tak na pewne rzeczy jesteś całkowicie ślepy. I jeśli dla możliwości zapisania gry trzeba ukończyć jakieś zadanie, to dobrej gry w ten sposób nie zrobisz. Po tym, co już w tym temacie powiedziałeś, wątpię, żeby ktokolwiek z TEGO forum chciał grać w twoje gry. No i znowu zapomniałeś, że w w ogniu walki nie należy zapisywać gry. Jeśli zapisujesz grę w środku walki, to już jesteś debil, ale jeśli wykorzystujesz do tego to, że nic sie nie dzieje, to wszystko jest w porządku. W "Sonicu", nawet, jeśli byłby możliwy zapis w środku aktu, to dopiero po minięciu linii mety by z niego korzystano. Ewentualnie między kolejnymi aktami, bo nie wiadomo, jak szybko gracz ogarnie sytuację po wczytaniu zapisu z samego środka aktu, a od momentu, kiedy gracz wczyta tego save'a, do momentu, kiedy ogarnie sytuację, może minąć tyle czasu, że choć specjalnie zapisał, żeby dzięki temu łatwiej zdobyć rangę S, to rangi S i tak nie będzie. Po prostu "Sonic" to za duże tempo, żeby zapisanie gry w środku aktu pozwoliło poprawić wynik. Wyjątkiem mogłoby być włączenie pauzy na czas zapisywania gry, ale to przechodzi tylko na emulatorach, a gry z niebieskim jeżem ukazywały się również na komputer. Muszę ci przypominać o "Sonic Generations"?
Słyszałem już wcześniej, że "Sonic Unleashed" jest grą często hejtowaną za poziomy w nocy, kiedy gracz steruje wilkojeżem/jeżołakiem (skreśl niepotrzebne). Jedna z osób, do krtórej mam kontakt na Skype'a, nienawidzi kucyków (na końcu dam spojler, żeby to wyjaśnić). Więc twój hejt odnośnie gier z szybkim zapisem obrzydliwie śmierdzi.
W epoce NESa na przykład gry często były trudne, ponieważ przy detalach graficznych w tamtych czasach twórcy nie mieli dość miejsca na wydłużanie gry poprzez wykorzystanie fabuły. Musieli podnosić poziom trudności. Dzisiaj przy wielu grach można odpocząć od tego koszmaru. Jedyną grą na NESa, która nie zalicza sie do tych z "Akumajou Dracula" na czele, to "Mitsume ga Tooru", gdzie po utracie wszystkich żyć, musisz skorzystać z kontynuacji, a liczba kontynuacji jest nieograniczona, a do tego zaczynasz dokładnie tam, gdzie zginąłeś, a nie na początku planszy (tyle, że tracisz połowę zebranych w całej grze pieniędzy).
Jesteś po prostu tak poważny, że nie masz prawa uczestniczyć w budowaniu Polskiej Sceny RPG Makera. Więc zacznij się bawić, albo odejdź.
Wspomniałem coś o hejtowaniu kucyków.
Oto, o co mi chodziło
Administracja. Zróbcie coś z tymi zakichanymi zabezpieczeniami, jeśli możecie.